Pierwsze ferie

22 lutego o godz. 10:00 rozpoczęły się nasze pierwsze, długo wyczekiwane, w pełni normalne ferie. Ferie, o które musiałem aż dwukrotnie walczyć w sądzie. Kosztowały mnie mnóstwo nerwów i pieniędzy.

Tym razem jakakolwiek złośliwość ze strony Jezabel byłaby źle widziana w sądzie ze względu na toczącą się sprawę o rozszerzenie kontaktów, dlatego nie robiła problemów. Dla przypomnienia dodam tylko, że rok temu nie pozwoliła nam wyjechać z córką, twierdząc, że ugoda, którą podpisaliśmy, dawała mi jedynie dwa dni ferii – co było zwykłym kłamstwem i przejawem złośliwości. Potrafiła nawet okłamać własną matkę, mówiąc jej, że nie pozwoliła Tysi spotkać się ze mną, ponieważ rzekomo była chora.

W końcu jednak się udało i wyjechaliśmy na ferie do Zakopanego. W planach mieliśmy również wycieczkę na Słowację, jednak Jezabel – mimo moich próśb – nie oddała Tysi dowodu osobistego. W Zakopanem spędziliśmy świetny czas, zwiedzając lokalne atrakcje. Nie udało się rozpocząć nauki jazdy na nartach ani wjechać na Kasprowy, ale przyjdzie na to właściwy moment. Najważniejsze było to, że byliśmy razem – ten czas należał do nas.

Na miejscu spędziliśmy 6 z 8 dni, które mieliśmy zapisane w zabezpieczeniu sądowym. Gdyby Jezabel nie złamała warunków ugody, przysługiwałoby nam aż 9 dni. Najważniejsze jednak, że tym razem wszystko doszło do skutku.

Po powrocie córka przygotowała dla mnie niespodziankę na śniadanie 😊

Kolejny rok przed nami

Rozpoczął się nowy rok. Przede mną kolejne sprawy sądowe, kolejne wyzwiska, wizyty na komisariatach i wiele trudnych chwil. Niestety, nie mam na to wpływu.

Jeszcze przed końcem ubiegłego roku wydarzyło się jednak kilka dobrych rzeczy, o których chciałbym tutaj napisać.

Przede wszystkim – po raz pierwszy miałem możliwość spędzenia Sylwestra z córką. Nie mam tego zagwarantowanego w ugodzie, dlatego dotąd nie było to możliwe. Tym razem jednak było inaczej. Więcej na ten temat napiszę wkrótce, bo to część być może większych zmian, które mogą nastąpić jeszcze przed wydaniem wyroku w sprawie rozszerzenia kontaktów. Najważniejsze, że ten dzień był nasz – spędziliśmy go hucznie i w radosnym gronie.

Drugą istotną zmianą jest możliwość codziennych rozmów telefonicznych z Tysią. To efekt postanowienia wydanego przez sędziego na ostatnim posiedzeniu dotyczącym kontaktów. Każdego dnia obie strony mogą kontaktować się z córką, jeśli przebywa ona pod opieką drugiego rodzica. Jezabel wyznaczyła godzinę 18:30. Jak dotąd – z trudem, ale jednak – udaje mi się z nią porozmawiać. Najczęściej zaczynam dzwonić punktualnie, co kilka minut, bo Jezabel nie odbiera. Czasem oddzwania od razu, czasem dopiero po 19:00, raz nie pozwoliła mi porozmawiać w ogóle. Z mojej strony nie robię jej żadnych problemów. Problemy sprawia jej sama Tysia, która często nie chce z nią rozmawiać, mimo że ją do tego zachęcam.

Zbliżają się też ferie zimowe, które mam już podwójnie zagwarantowane postanowieniem sądu. Pierwsze nie wystarczyło – właścicielka nie zrozumiała treści ugody, a ja poza kilkoma dodatkowymi pismami, wizytą policji i nawet skargą na policjanta… musiałem ponownie udać się do sądu. Widzisz tu jakąś złośliwość? Jezabel twierdzi, że złośliwości nie ma. W efekcie nowego postanowienia spędzę z córką niemal osiem dni. Chciałbym, aby Tysia wreszcie rozpoczęła naukę jazdy na nartach – obecnie szukam odpowiedniego miejsca na wyjazd.

Otrzymałem też informację o terminie badania w OZSS. Będzie to moje drugie badanie w tym ośrodku. Ku mojemu zaskoczeniu, wyznaczono je na pierwszą połowę lutego – zaledwie dwa miesiące po wydaniu postanowienia! To absolutny rekord – spodziewałem się, że znów będziemy czekać około roku. Jezabel ma więc mniej czasu na manipulowanie naszą córką.

Ostatnia dobra wiadomość to promocja mojej strony, która została udostępniona w kilku facebookowych grupach dla alienowanych ojców. Dziękuję wszystkim, którzy się do tego przyczynili ❤️ Niezwykle budujące jest to, że tak wiele osób dowiedziało się o naszej historii, a ja otrzymałem prywatnie słowa wsparcia.

W tym roku potrzebuję dużo siły, by stawić czoła kolejnym rozprawom i pogodzić się z wyrokami, które być może nie będą dla mnie korzystne. Planuję też pewne zmiany w życiu osobistym, których realizacja będzie wymagała ode mnie dużego samozaparcia. Nie piszę, że dam radę – bo nie wiem, co się wydarzy – ale po tylu latach bezsensownej walki jestem wdzięczny za to, dokąd udało mi się dojść.

Ojcowie – nie poddawajcie się!

Ferie, których nie było

Dzisiaj o godzinie 10:00 stawiłem się przed drzwiami Jezabel, aby odebrać Tysię na jej pierwsze pełne ferie zimowe, które zostały mi zagwarantowane na mocy ugody sądowej. Tysia miała spędzić ze mną 9 kolejnych dni – od sobotniego poranka o godzinie 10:00 do godziny 18:00 w niedzielę, kończącą ferie. W planach miałem tygodniowy wyjazd w góry, podczas którego chciałem, aby moja córka rozpoczęła naukę jazdy na nartach. Po latach utrudnień cieszyłem się, że w końcu będziemy mogli spędzić czas razem w normalnych warunkach. W poprzednim roku udało mi się wyjechać z córką jedynie na 3 dni, a rok wcześniej na 5 dni. Nigdy nie mogłem zaplanować dłuższego wyjazdu, ponieważ Jezabel zawsze stawała na przeszkodzie. Tym razem byłem naprawdę szczęśliwy, mając przed sobą pełne 9 dni z Tysią.

Na miejscu dowiedziałem się jednak, że Jezabel odmówi wydania mi córki. Według niej ugoda miała rzekomo zapewniać mi jedynie niecałe dwa dni w okresie ferii zimowych. Wyjaśniałem jej, że jest w błędzie, lecz ona uparcie trzymała się swojej wersji. Skontaktowałem się z moim byłym pełnomocnikiem, który potwierdził, że ugoda została tak sporządzona, aby czas z córką był równo podzielony pomiędzy rodziców. To również nie przekonało Jezabel, która nadal odsyłała mnie do domu i zachęcała, bym zgłosił sprawę do pełnomocnika (?).

Zdecydowałem się wezwać patrol policji. Z doświadczenia wiedziałem, że interwencja nie przyniesie wiele efektów, lecz chciałem, aby moja próba odebrania córki została odnotowana. Policjanci na miejscu porozmawiali ze mną, zapoznali się z pełną treścią ugody, po czym udali się do Jezabel. Po powrocie poinformowali mnie, że nic nie mogą zrobić, ponieważ treść ugody jest dla nich niezrozumiała. Poradzili, abym napisał pismo do sądu w celu doprecyzowania, kiedy przysługują mi ferie z córką, i dodali, że może w przyszłym roku sytuacja będzie bardziej klarowna i pojadę na ferie (!).

Wróciłem do domu bez córki, mając przed sobą tydzień zmarnowanego urlopu.

Za radą funkcjonariuszy napisałem pismo do sądu z prośbą o doprecyzowanie postanowień ugody, aby uniknąć takich sytuacji w przyszłości. Gdy składałem pismo w kancelarii, pracownica przyjmująca dokumenty poinformowała mnie, że z treści ugody jasno wynika, iż mam zagwarantowany czas z córką. Dodatkowo poradziła mi, abym złożył skargę na działania funkcjonariuszy, co niezwłocznie uczyniłem.

Ten czas był dla mnie niezwykle trudny. Cały urlop spędziłem samotnie w domu, patrząc na zdjęcie córki.

W drugim tygodniu ferii Jezabel przesłała mi wiadomość:

Możesz przyjechać po ***** w czwartek o 10.

Nie odpisałem ani słowa i nie wdawałem się w dyskusje. Pojechałem po Tysię i spędziłem z nią niecałe 4 dni. Nie wyjechaliśmy nigdzie. Byliśmy na basenie oraz w „Bajce Pana Kleksa”. Dużo się przytulaliśmy i rozmawialiśmy o tym, gdzie spędzimy kolejne ferie. Dowiedziałem się, że Jezabel również nigdzie nie wyjechała z naszą córką. Jeździły jedynie do kina, na basen i do zoo.

Tysia ostatecznie nie wyjechała na żadne ferie. Ja zmarnowałem 5 dni urlopu i przez prawie dwa tygodnie nie widziałem córki. Jezabel zdążyła natomiast wygenerować nowe wydatki, które najprawdopodobniej przedstawi w sądzie, próbując podnieść alimenty.

To wszystko jest absurdem. Ze względu na konflikt wywoływany przez Jezabel nie mam żadnych szans na sprawowanie opieki równoważnej. Nikogo nie interesuje, że jest to forma przemocy wobec mojej córki i mnie. Dla wszystkich to jedynie konflikt i kropka – kto za nim stoi i dlaczego, nie ma żadnego znaczenia.

Tak właśnie funkcjonują sądy w Polsce. Dobro matki stawiane jest ponad dobrem dziecka i ojca. W piątek 7 marca mam zamiar wykrzyczeć to głośno podczas protestu, który organizowany będzie w Warszawie.