Dziś odbyło się pierwsze zebranie w nowej szkole Tysi. Placówka jest bardziej kameralna – klasy są mniejsze, nie ma dzwonków między lekcjami, a wychowawczyni sprawia wrażenie osoby bardzo sympatycznej. Również rodzice wydają się bardziej przyjaźni. To duża zmiana w porównaniu z poprzednią szkołą, tym bardziej że miasto, do którego przeprowadziła się Jezabel, jest nieporównywalnie większe od wcześniejszego.
W pierwszych dniach nauki Tysia była bardzo zadowolona. Później jednak pojawiły się trudności związane z integracją z grupą – dzieci znały się już od roku i zdążyły się ze sobą zżyć. Tysia ma problem z dołączeniem do takiej społeczności. Po raz kolejny nie miałem wpływu na wybór szkoły, dlatego staram się wspierać ją najlepiej, jak potrafię, w sytuacji, w której się znalazła.
Na dzisiejsze zebranie przybyłem jeszcze przed Jezabel. O jego terminie dowiedziałem się ze strony internetowej szkoły. Wcześniej rozmawiałem już z wychowawczynią i poprosiłem o dostęp do dziennika elektronicznego. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu nauczycielka sama podeszła do mnie i wręczyła kod aktywacyjny do aplikacji EduVulcan. Zebranie przebiegło sprawnie – najważniejsze informacje zostały przekazane, a ja złożyłem swój podpis na wszystkich dokumentach dotyczących Tysi, tuż obok podpisu Jezabel. Nie pojawiły się żadne problemy, ponieważ, paradoksalnie, we wszystkich kwestiach byliśmy zgodni. Na miejscu udało mi się również poprosić skarbnika klasowego o dodanie mnie do internetowej grupy rodziców. Pod koniec zebrania porozmawiałem jeszcze z wychowawczynią, delikatnie nakreślając swoją sytuację – chciałem dać jej do zrozumienia, że bardzo zależy mi na córce i nie chciałbym być pomijany w przekazywaniu informacji istotnych dla jej edukacji.
Nowa szkoła robi naprawdę dobre wrażenie. Mam nadzieję, że się nie zawiodę.

