Otrzymałem dzisiaj wniosek o zagrożenie nakazem zapłaty ze strony Jezabel.
Ponad rok temu opisywałem sytuację dotyczącą ferii, które – pomimo gwarancji sądowej – nie doszły do skutku. Otóż okazuje się, że według Jezabel moje przybycie po odbiór córki w wyznaczonym terminie stanowiło złamanie postanowień ugody.
Dokładne roszczenie brzmi:
Dnia 22.02.2025r. podczas ferii zimowych, uczestnik pojawił się w miejscu zamieszkania wnioskodawczyni i małoletniej i żądał wydania mu córki twierdząc, że tak brzmi zapis w ugodzie sądowej. Zgodnie z jej treścią wnioskodawczyni miała pełnić opiekę nad małoletnią do dnia 01.03.2025 r. do godz. 10.00. Uczestnik swym natarczywym zachowaniem wobec wnioskodawczyni spowodował wezwanie przez nią Policji. Patrol, po zapoznaniu się z treścią ugody potwierdził prawidłowe wykonanie jej postanowień przez wnioskodawczynię i nakazał uczestnikowi zaprzestanie zakłócania spokoju wni0skodawczyni i udania się do swojego miejsca zamieszkania, co też uczestnik zrobił.
Dalej robi się jeszcze ciekawiej, gdyż:
Dnia 5.03.2025r. po zrealizowanym kontakcie z małoletnią, uczestnik przywiózł ją pod dom i nakazał wnioskodawczyni zejście po córkę tłumacząc się niemożnością przyprowadzenia małoletniej do mieszkania z powodu, cytat: „muszę zaraz jechać”. Tymczasem od godz. 17.55 do 18.34, siedząc z małoletnią w samochodzie wysyłał do wnioskodawczyni SMS z groźbami, że jeśli ta nie spełni jego żądania, zabierze córkę z powrotem do domu. Wnioskodawczyni pomimo utrudnień zdrowotnych udała się córkę do samochodu uczestnika. Małoletnia była już rozdrażniona i niespokojna z powodu zachowania uczestnika.
Później czytam, że:
Dnia 30.10.2025r. wnioskodawczyni umówiła małoletnią na wizytę lekarską o godz. 16.00. Małoletnia ma zdiagnozowaną skoliozę idiopatyczną i wymaga opieki lekarza rehabilitanta, stałych zajęć rehabilitacyjnych oraz udziału w turnusach rehabilitacyjnych. Lekarz specjalista przyjmuje pacjentów tylko w czwartki, a te po południu małoletnia spędza z uczestnikiem. Wnioskodawczyni do tej pory starała się realizować swoje obowiązki wobec małoletniej w czasie, który ta nie spędzała z uczestnikiem, jednak w tym wypadku nie miała innej możliwości. Uczestnik po poinformowaniu go przez wnioskodawczynię o konieczności odbycia takiej wizyty stwierdził, że z powodu tego, że wizyta odbędzie się w „jego czasie” z córką, odwiezie ją do domu później, niż jest to zapisane w ugodzie. Wnioskodawczyni nie wyraziła na to zgody. Wizyta lekarska trwała 17 minut, po niej uczestnik wraz z małoletnią mógł dokończyć realizowanie kontaktu, po czym miał przywiźć córkę do domu o godz. 18.00, natomiast przywiózł ją dopiero o godz. 19.00. Ponadto nie dopilnował, aby mimo tak późnego powrotu do domu córka zjadła wcześniej kolację.
A na końcu:
Poza tym od samego początku ustalenia kontaktów uczestnika z małoletnią ten nie przywozi córki do domu na czas. Każdorazowe spóźnienia od 10-15 minut w skali całego miesiąca dają 2-2,5 godziny czasu, podczas których to wnioskodawczyni powinna móc realizować opiekę nad małoletnią.
I teraz przechodzimy do meritum, bo jeśli nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi o to samo:
Żądanie wysokości sumy pieniężnej w wysokości 1 100 zł za każde naruszenie wynika z faktu, że uczestnik jest samozatrudniony w międzynarodowej firmie uzyskując z tego tytułu dochód w wysokości 18 000 zł netto (…)
Skąd 18 000 zł netto i zagraniczna firma? Nie wiem – za każdym razem, gdy przychodzę do sądu, muszę to prostować. Ot, przecież za kłamstwa nie ma żadnej odpowiedzialności – mogło jej się w końcu wydawać.
Żadne z powyższych nie kwalifikuje się do objęcia nakazem zapłaty i pokazuje tylko prawdziwe intencje Jezabel, która traktuje naszą córkę jak lukratywne źródło dochodu pasywnego (otrzymuje już 1,600 zł alimentów, 800+ oraz wszystkie ulgi przy rozliczeniach).
Wkrótce spotkanie w sądzie – tym razem w nowym mieście zamieszkania właścicielki.
