Pierwsze ferie

22 lutego o godz. 10:00 rozpoczęły się nasze pierwsze, długo wyczekiwane, w pełni normalne ferie. Ferie, o które musiałem aż dwukrotnie walczyć w sądzie. Kosztowały mnie mnóstwo nerwów i pieniędzy.

Tym razem jakakolwiek złośliwość ze strony Jezabel byłaby źle widziana w sądzie ze względu na toczącą się sprawę o rozszerzenie kontaktów, dlatego nie robiła problemów. Dla przypomnienia dodam tylko, że rok temu nie pozwoliła nam wyjechać z córką, twierdząc, że ugoda, którą podpisaliśmy, dawała mi jedynie dwa dni ferii – co było zwykłym kłamstwem i przejawem złośliwości. Potrafiła nawet okłamać własną matkę, mówiąc jej, że nie pozwoliła Tysi spotkać się ze mną, ponieważ rzekomo była chora.

W końcu jednak się udało i wyjechaliśmy na ferie do Zakopanego. W planach mieliśmy również wycieczkę na Słowację, jednak Jezabel – mimo moich próśb – nie oddała Tysi dowodu osobistego. W Zakopanem spędziliśmy świetny czas, zwiedzając lokalne atrakcje. Nie udało się rozpocząć nauki jazdy na nartach ani wjechać na Kasprowy, ale przyjdzie na to właściwy moment. Najważniejsze było to, że byliśmy razem – ten czas należał do nas.

Na miejscu spędziliśmy 6 z 8 dni, które mieliśmy zapisane w zabezpieczeniu sądowym. Gdyby Jezabel nie złamała warunków ugody, przysługiwałoby nam aż 9 dni. Najważniejsze jednak, że tym razem wszystko doszło do skutku.

Po powrocie córka przygotowała dla mnie niespodziankę na śniadanie 😊

Drugie badanie w OZSS

Dziś o godz. 8:30 rozpoczęło się nasze drugie badanie w OZSS. Poprzednie miało miejsce 14 grudnia 2023 roku, czyli ponad dwa lata temu. Tym razem na termin czekaliśmy około dwóch miesięcy.

Nie chcę rozwodzić się nad samą ideą takich badań – kto nie miał z nimi do czynienia, ten naprawdę niewiele traci. Całość przypomina raczej wróżenie z fusów. Nie da się w ciągu kilku godzin ocenić, kto jest lepszym rodzicem ani kto ma lepsze predyspozycje. Mimo to wniosek do sądu o rozszerzenie kontaktów wymagał przeprowadzenia takiego badania. Sąd nie ma możliwości samodzielnie ocenić relacji między dzieckiem a rodzicami, dlatego posługuje się opiniami biegłych. W ten sposób trudniej później również podważyć wyrok.

Tym razem Jezabel nie próbowała wymusić kolejności badania. Za pierwszym razem to ja miałem być badany jako pierwszy, jednak ona doprowadziła do zmiany kolejności, co było sprzeczne z wewnętrznymi zasadami.

Samo badanie przebiegło spokojnie i znacznie sprawniej niż poprzednio. Każde z nas musiało rozwiązać pięć testów: EAS‑C, EAS‑D, TKR, CUIDA oraz SUI. Następnie odbyła się rozmowa kierowana, a w międzyczasie badanie córki i obserwacja naszych wspólnych interakcji.

Wyszliśmy z Tysią po około pięciu godzinach, co było sporą ulgą, za pierwszym razem spędziłem w budynku ponad dziesięć godzin. Jezabel została dłużej. Wyniki mają być gotowe w ciągu trzech tygodni.
Biegłe opierały się zarówno na wynikach poprzedniego badania, jak i na tym, co zmieniło się u nas od tamtego czasu.

Pozostaje czekać.

Psycholog Dominika

Podczas rozprawy apelacyjnej w sprawie alimentów dowiedziałem się, że córka została zapisana do psychologa bez mojej wiedzy ani tym bardziej zgody. Zapis w ugodzie wyraźnie wskazuje, że mam prawo współdecydować o istotnych sprawach dotyczących córki, w tym o sposobie jej leczenia.

Wcześniej kilkukrotnie prosiłem Jezabel, abyśmy wspólnie zabrali Tysię do psychologa, jednak za każdym razem byłem ignorowany. Nagle okazuje się, że córka uczęszcza na terapię w kwocie 150 zł za spotkanie. Dwie wizyty miesięcznie to już 300 zł – tak po prostu.

Co więcej, ten sam psycholog – będący w procesie specjalizacji – wystawia na życzenie matki nieprzychylną mi opinię do sądu. W opinii tej stwierdza, że opierała się na słowach matki oraz na materiałach przez nią dostarczonych. Nie przeprowadzono ze mną żadnego wywiadu, nie zadano mi żadnych pytań, a mimo to pani Dominika twierdzi m.in., że córka ma problemy z dyscypliną po powrocie ode mnie, jest opryskliwa i jest negatywnie nastawiona do matki.

Można także zauważyć, że dziewczynka z dużym prawdopodobieństwem bierze odpowiedzialność za odczucia rodzica – ojca.

Ani jednego złego słowa o Jezabel. Z samej opinii nie wynika też kto właściwie był badany, czy matka czy dziecko? W dodatku w opinii przedstawiona jest wyłącznie relacja moja z córką, a nie samej matki, która wystąpiła o badanie.

Wysłałem do pani psycholog dwa listy polecone z prośbą o odpowiedź na kilka pytań. Pierwszy list wrócił do mnie nieodebrany, drugi został odebrany, lecz pozostał bez odpowiedzi. Postanowiłem więc zadzwonić i umówić się na wizytę, aby dowiedzieć się, dlaczego córka uczęszcza na terapię. W odpowiedzi usłyszałem, że jeśli nie zapłacę za spotkanie, to jedyną drogą jest zwrócenie się do sądu o zwolnienie psychologa z tajemnicy, ponieważ bez tego nie udzieli mi żadnych informacji.