To nie jest mój ulubiony rodzaj wpisów, ale postanowiłem zapisywać wszystko, co jest dla mnie istotne.
Odwiozłem Tysię, jak zwykle, do Jezabel na godzinę 18:00. Nie zdążyłem jeszcze wrócić do domu, gdy zadzwoniła do mnie Tysia. Bardzo mnie to zdziwiło, ponieważ Jezabel zazwyczaj odbierając córkę, od razu zabiera jej mój zegarek. Rozmowa była krótka, przerwał ją nagły krzyk. Tysia zdążyła tylko powiedzieć, że „mama zabrała jej pieniądze”, po czym słychać było jedynie krzyk i połączenie zostało zerwane.
Zaniepokojony, natychmiast zadzwoniłem do Jezabel, by dowiedzieć się, co się stało. Nie odebrała. Nie odpowiedziała również na moje wiadomości SMS. Nagranie rozmowy przesłałem kilku bliskim osobom, wszyscy zgodnie stwierdzili, że trzeba natychmiast pojechać i sprawdzić sytuację, a w razie potrzeby zawiadomić odpowiednie służby.
Razem z bliską mi osobą pojechaliśmy pod blok, by przynajmniej przez domofon usłyszeć Tysię i upewnić się, że wszystko jest w porządku. Gdy zadzwoniłem domofonem, odebrała Jezabel, ale nie powiedziała ani słowa. Później nie podjęła już żadnej próby kontaktu.
Po chwili otrzymałem od niej wiadomość:
Twierdzisz coś, co nie ma miejsca, słyszysz coś, czego nie ma. Weź to lecz *** 😁😁😁
Zadzwoniłem na policję, opisałem całą sytuację i poprosiłem o pomoc w sprawdzeniu, czy z córką wszystko w porządku. Funkcjonariusze przyjechali po około 40 minutach, wysłuchali mnie i udali się na miejsce.
Po powrocie poinformowali mnie, że z córką wszystko jest w porządku – „widzieli ją, jak spała”. Na moje pytanie, czy zapytali matkę, dlaczego nie odpowiadała na moje wiadomości i nie odbierała telefonu, nie udzielili odpowiedzi. Pochwalili jednak moją postawę, stwierdzając, że po tym, co im opowiedziałem, interwencja była jak najbardziej uzasadniona.
W Polsce najgorsza matka zawsze będzie lepsza od najlepszego ojca z samego faktu, że jest matką.